A może siedzimy z nosami w telefonach, bo ludzie są nudni? - Dox
Pseudokrytyk

A może siedzimy z nosami w telefonach, bo ludzie są nudni?

A może siedzimy z nosami w telefonach, bo ludzie są nudni?

Mignęła mi na Twitterze jedna kampania przeciwko ciągłemu używaniu telefonów. Pomyślałem sobie – sporo przesadzona, ale jednak prawdziwa. A potem zacząłem się nad tym zastanawiać.

 

 

 

Od dawna mówi się, że staliśmy się więźniami telefonów. Że tak naprawdę każdy dzień zaczynamy i kończymy z nimi w ręku. I to zasadniczo jest prawda.

Tylko co z tego?

Tak jak przyznałem na wstępie, mnie też na początku ten krótki filmik skłonił do refleksji. Pewnie byłaby ona większa, gdyby animacja nie była aż tak przekoloryzowana. Pomyślałem sobie jednak – cholera, faktycznie cały czas widzę kogoś z telefonem w ręku. Zresztą – “kogoś”, często to ja jestem tą osobą.

Jadąc dziś pociągiem obserwowałem ludzi. Ponad połowa osób trzymała telefon, tablet, niektórzy mieli książki. Można było dojść do wniosku, że cholera, naprawdę coś jest na rzeczy. Nagle włączyło mi się Januszowe “chrum, kiedyś to było, chruuum”. Ale potem po raz kolejny w życiu uświadomiłem sobie, że jestem głupim chłopcem. Przecież my za te telefony powinniśmy być wdzięczni.

Wyobraziłem sobie, że nikt z obecnych w pociągu nie ma smartfona, tableta, słuchawek na uszach. W tej samej chwili cofnąłem się o ładnych parę lat.

Matko, jak nudny był to świat

A może nie tyle nudny co ubogi. Telefony zastąpiły gazety, ludzie znów rozmawiali o pierdołach. Fakt, można było kogoś poznać. Uciąć sobie miłą pogawędkę na kilkanaście minut, czasem kilka godzin w przypadku dłuższych tras. Problem w tym, że wszystkie te osoby robiły to, bo nie było innej możliwości.

Teraz jadąc pociągiem, mogę w końcu odpisać ludziom na wiadomości i maile. W końcu i tak nie mam niczego innego do roboty. Poranna prasówka? W sam raz, mam akurat okazję do przejrzenia ulubionych portali.

Masz wszystko na wyciągnięcie ręki

Tak naprawdę nikt nas nie zmusza do ciągłego korzystania z telefonów. Robimy to, bo po prostu one dają nam dostęp do wielu rzeczy, które w danej chwili są ciekawsze od tego, co aktualnie robimy. Tak, możemy z kimś pogadać, tak, możemy patrzeć się w okno i zastanawiać się nad sensem życia. Ale ja na przykład ostatnimi tygodniami większość artykułów czytam po prostu na smartfonie w drodze na studia. To są rzeczy, które i tak bym robił, ale musiałbym kiedyś kosztem czegoś innego. Smartfon potrafi zagospodarować lukę w czasie.

Polajkuj mój post o tym, że telefony zabrały nam kontakt z drugą osobą

Te wszystkie kampanie, ujękiwania ludzi. To mówienie, że świat idzie w złą stronę.

Bzdura.

Świat idzie po prostu cały czas do przodu. Daje nowe możliwości, które są atrakcyjne. Gdyby nie były, po prostu byśmy z nich nie korzystali.  Naprawdę wolę mieć możliwość przeglądania wielu gazet jednocześnie, rozmawiania z tą osobą, która akurat także ma telefon pod ręką. Po co ograniczać się do nieznajomych, którzy akurat się napatoczyli i niebawem znikną z naszego życia bezpowrotnie?

Mamy cały świat na wyciągnięcie ręki. Możemy wpisać jedno hasło w Google i już poznawać tę część globu, która nas interesuje. Okej, opowieści pani Halinki z czasów PRL-u bywają ciekawe, naprawdę. Tylko mając do wyboru szereg innych opcji często po prostu wybieramy tę, która najbardziej nas interesuje.

Oczywiście są jeszcze takie rzeczy jak uzależnienia i to należy w całości potępić. Ale o tym może kiedy indziej. Na przykład jutro jeśli tylko nie okażę się leniwym kutasem i napiszę art o tym, jak zabiłem Facebooka.

in
%d bloggers like this: