Jak zostałem faszystą - Dox
Pseudopolityk

Jak zostałem faszystą

Jak zostałem faszystą

Ostatnio Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych uznał, że wiele stron na fejsbuku propaguje ideę faszystowską. Należało więc je zgłosić i liczyć na usunięcie. Następnie, gdy faktycznie tak się stało, Ośrodek obwieścił swój wielki triumf. Wraz z nim cieszyło się wielu ludzi będących blisko lewej strony politycznej.

Powiecie, ale przecież to dobrze, że z polskiego fejsa zniknął faszyzm! No cóż, gdybyśmy mówili o takim faszyzmie jaki widnieje w Encyklopedii PWN, to pewnie mielibyście rację:

Faszyzm – doktryna polityczna powstała w okresie międzywojennym we Włoszech, sprzeciwiająca się demokracji parlamentarnej, głosząca kult państwa (statolatrię, totalitarne silne przywództwo, terror państwowy i solidaryzm społeczny)

Ośrodek jednak faszyzmu dopatrywał się w rzeczach zupełnie innych. Inaczej nie zgłaszałby stron patriotycznych, narodowych oraz historycznych, prawda? Przeszkadzały mu fanpejdże promujące polską husarię, przypominające o najważniejszych bitwach… No dobrze, że ktoś zareagował!

Jak więc widać dla lewicy utożsamianie się z własnym krajem jest rzeczą złą. Dotychczas nie miałem pojęcia, że chodząc do muzeów upamiętniających historię Polski robię źle. Co więcej, do głowy by mi nie przyszło, że wywieszanie polskiej flagi w święta to nadmierne gloryfikowanie mojego kraju i obrażam tym wszystkich mieszkających u nas obcokrajowców. Przepraszam, mój błąd. Którego zresztą nijak nie żałuję.

Możemy dojść w takim razie do wniosku, że faszystowskie staje się pomału wszystko. Znajomość historii, kultywowanie polskich tradycji, pielęgnowanie wiary katolickiej. Tyle złych rzeczy! Jak tak sobie teraz o tym pomyślę, to mam naprawdę wielu znajomych – faszystów. Co więcej, wychodzi na to, że również faszystą jestem. A przecież nigdy się nim nawet nie czułem.

Pamiętam jak zbierałem z kolegami pieniądze na renowację nagrobków powstańców wielkopolskich. Jak potem chodziliśmy na groby, zapalaliśmy znicze i razem się modliliśmy. Teraz jest mi niemalże głupio, ile osób tym uraziłem? Może gdyby ludzie z Ośrodka zareagowali szybciej, takie głupoty jednak nie przychodziłyby mi do głowy? Matko, może mnie w ogóle trzeba wysłać na jakieś przymusowe leczenie, bo dziś postąpiłbym tak samo. Cholera, moi znajomi pewnie też. Tomasz Lis miał rację, w Polsce jest coraz więcej faszystów.

I wiecie, co?

Całe szczęście.

Stalin nie bez powodu powiedział kiedyś: „Gdy obstrukcjoniści staną się zbyt irytujący, nazwijcie ich faszystami, nazistami albo antysemitami. Skojarzenie to, wystarczająco często powtarzane, stanie się faktem w opinii publicznej”. Dobrze wiedział, że kłamstwo to w końcu zakorzeni się w ludzkich umysłach.

To samo próbuje aktualnie robić  aktualnie lewica. Dla mnie nazywanie mnie „faszystą” stało się powodem do dumy. Jednak wyłącznie dlatego, że wedle lewicowej narracji faszyzmem jest aktywny patriotyzm. Tak więc mogą mnie nazywać jak chcą. Ja dobrze wiem, że z faszyzmem mam tyle wspólnego co z baletem rosyjskim. Czyli naprawdę niewiele, zapytajcie się mojej dziewczyny o to, jak beznadziejnie tańczę.

 

in
%d bloggers like this: