Kiedyś może zmądrzeję - Dox
Pseudopisarz

Kiedyś może zmądrzeję

Kiedyś może zmądrzeję

Jakoś tak od gimnazjum postanowiłem, że spróbuję swoich sił w pisaniu. W sumie nigdy nie czułem się humanistą. Dopiero gdy miałem 13 czy tam 14 lat, polonistka powiedziała, że dałoby się coś ze mnie zrobić i mógłbym w sumie spróbować. No to spróbowałem.

Zacząłem od recenzji książkowych. Pisałem je w ramach Dyskusyjnego Klubu Książki. Gdy je oddawałem, dobrze wiedziałem, że są kiepskie. Pani Asia nanosiła mi masę poprawek, żeby to w ogóle mogło się gdziekolwiek ukazać. Nie tak dawno znalazłem dwie pierwsze recenzje, które napisałem. Wtedy myślałem, że były kiepskie, dziś już wiem, że były po prostu chujowe. Serio, aż mi wstyd. Kochana pani Asia, ja na jej miejscu po prostu zrezygnowałbym z gówniarza, który nie umie pisać.

Pisałem jednak dalej. I to wytrwale. Z czasem trafiłem do Action Maga. Byli to ludzie piszący teksty, które ukazywały się na płycie dodawanej do magazynu CD-Action. Swoją drogą bardzo poczytnego. Mój poziom rósł, tamtejsze towarzystwo miało na mnie dobry wpływ. W końcu zacząłem nabierać wprawy. Z czasem dostałem nawet fuchę redaktora, sprawdzałem teksty nadsyłane przez innych. A jednorazowo pojawiłem się też w drukowanym piśmie. Ogólnopolski debiut, a ja miałem wtedy ledwo skończone 18 lat na karku.

Pisałem też lokalnie do pomniejszych gazet, prowadziłem samodzielne i wspólne blogi. Chodziłem na każde możliwe warsztaty pisarskie. Uczyłem się przyjmować krytykę, uczyłem się zbierać pochwały. Dojrzewałem.

W pewnym momencie zacząłem nawet głośno mówić o tym, że chciałbym żyć z pisania. Wtedy właśnie słyszałem słowa będące tytułem tego wstępu: “Kiedyś może zmądrzejesz”. “Dox, nie da się z tego wyżyć, rozumiesz?” Dla ludzi byłem kimś pomiędzy gówniarzem, który ciągle bredzi o tym, że kiedyś wyda własną książkę (choć nigdy nie napisał choć strony), a kimś kto pieprzy o lotach w kosmos. Innymi słowy – mówiłem o abstrakcji.

Był czas, gdy faktycznie uległem. Nie pisałem już nigdzie i dla nikogo. Zostawiłem na wiele miesięcy nawet głupie fanpejdże na fejsbuku. Spróbowałem żyć tak, jak wypada. Tak jak trzeba. Nie macie pojęcia, jak ciężko było mi żyć bez pisania dla Was. Jak brakowało mi czekania na pierwsze komentarze, reakcje. Teraz wiem, że byłem bardzo głupi.

Wróciłem. Najpierw na fejsbukowe rejony, ale bardzo szybko doszła do tego również praca. Pisanie artykułów politycznych. Połączenie kierunku moich studiów (politologii) wraz z tym, co chciałem w życiu robić. Idealnie.

Mimo to w dalszym ciągu czasem ktoś zapyta:

– A co będziesz robił po studiach?

– To samo co teraz. Pisał.

– Doksu, z tego nie da się wyżyć.

– Trudno, będę próbował.

– Ech, kiedyś może zmądrzejesz.

Owszem. Kiedyś może zmądrzeję. Póki co po prostu jestem szczęśliwym człowiekiem.

in
%d bloggers like this: