Malmö - jak wygląda Szwecja oczami NaTemat, a jak moimi [zobacz jak] [foto] - Dox
Pseudopisarz

Malmö – jak wygląda Szwecja oczami NaTemat, a jak moimi [zobacz jak] [foto]

Malmö – jak wygląda Szwecja oczami NaTemat, a jak moimi [zobacz jak] [foto]

Ostatnio miałem okazję odwiedzić z dziewczyną Szwecję oraz Danię. Jeszcze przed wylotem wiedziałem, że jakiś tekst z tego wyjazdu powstanie, nie wiedziałem tylko, w jaką stronę go poprowadzę. Po niespełna tygodniowym pobycie już wiem. Niektórymi wnioskami możecie być zdziwieni, ale to tym lepiej – może dam Wam nieco inne spojrzenie.

Na początek trochę fotografii oraz opisów szwedzkiego życia. Żeby było przyjemnie i miło, do konkretów przejdę za moment. Zaznaczę, że nocowałem u mojej chrzestnej w Malmö , której raz jeszcze dziękuję, wiem, że mnie czyta. Okej, teraz rzeczy, które mnie zdziwiły.

  • Szwecja to bogaty kraj, tymczasem sami Szwedzi stronią od przepychu. Na ulicach nie widziałem ludzi ekstrawagancko ubranych, domy w bogatych dzielnicach wyglądają ładnie, schludnie, ale i… zwyczajnie.

No chyba, że mówimy o Turning Torso, to wtedy nie. Ten budynek jest kozacki.

  • Byłem wczoraj w Biedronce. Napisałem nawet o tym post na fp.

Tak właśnie wygląda nasza rzeczywistość, z którą będziemy musieli mierzyć się od teraz regularnie. A tymczasem w Szwecji…

Sklepy bez kasjerów. Wchodząc do marketu możesz wczytać swoją kartę kredytową w specjalnym systemie, dostajesz wtedy coś w rodzaju czytnika. Chodzisz po sklepie, skanujesz towar, wkładasz do koszyka. Potem po prostu wychodzisz, oddajesz czytnik, pieniądze są ściągane z karty. Nie wiem, w jaki sposób system wie, że go nie oszukujesz (np. wkładasz towar, ale go nie skanujesz), może po prostu ludzie są uczciwi? W każdym razie nie stoisz z zakupami w kolejce, a to spora oszczędność czasu. No i nie pada słynne „pan tu nie stał!”.

  • Ciężko o kupno alkoholu. W zwykłych marketach nie kupicie niczego wysokoprocentowego. Ba, nawet piwo jest słabe, w okolicach 2%. Jak chcecie coś lepszego, trzeba iść do specjalnego państwowego monopolowego (który ma he he monopol na tego typu towar). A to jeszcze nie wszystko! Raz, że takie sklepy nie są otwarte do późna, dwa, że państwo sprawdza, jak często kupujecie alko! Podobno jak ktoś „tankuje” regularnie, rząd wysyła do takiego delikwenta pismo ze skierowaniem na terapię. No bo w końcu jak tak często kupuje, to pewnie jest uzależniony. Na licencjacie bym nie miał znajomych, bo by wszyscy byli na odwyku. A w sumie to bym miał, bo bym pewnie siedział na nim razem z nimi.
  • Karty kredytowe. Nie masz karty, nie istniejesz. Serio. W Polsce zdarza mi się nie móc zapłacić, bo nie mam gotówki w portfelu, a kasjerka nie przyjmuje plastiku. A w Szwecji właśnie jest odwrotnie, w niektórych knajpach nie zapłacicie banknotami. Przekonałem się o tym próbując zapłacić koronami za (słabą) zupę krewetkową – sympatyczna Azjatka powiedziała, że nie ma chuja (za to zaczęła opowiadać, że północ Szwecji przepięknie wygląda latem, też byłem zdziwiony jej umiejętnością zmiany tematu). Na szczęście miałem jakiś hajs na karcie, udało się nie skończyć na zmywaku.

  • Zakochałem się w szwedzkich prysznicach, serio. Wyglądają one tak:
http://informator.zumi.pl/kabina-prysznicowa-bez-brodzika-jak-ja-wykonac/0qms2

Po prostu stajesz i… już. Sama kabina, bez brodzika. Koniecznie chcę coś takiego w swoim przyszłym mieszkaniu.

  • Tak w ogóle to po przyjeździe do Szwecji wszystko wydawało mi się drogie. Taki chleb po przeliczeniu na złotówki kosztował ponad 20 zł. Potem jednak pojechałem na jeden dzień do Danii i po powrocie do Malmö miałem wrażenie, że trafiłem na wyprzedaż. A podobno Dania jest tania w porównaniu z Norwegią, więc…

  • Wszędzie rowery.

  • W szkole mają największą słabością był (i jest…) język angielski. W Danii/Szwecji bez problemu posługiwały się nim osoby po 60-tce. Zasadniczo od momentu, gdy moja dziewczyna zapytała się dwóch policjantów o to, czy ci mówią po angielsku, a ci spojrzeli się na nią wzrokiem mówiącym „pytasz dzika czy sra w lesie”, po prostu podchodziliśmy do ludzi i mówiliśmy – każdy rozumiał.

  • Z Malmö do Kopenhagi jedzie się jakieś 30 minut pociągiem, przez chwilę nawet jest się w podwodnym tunelu. W drodze powrotnej mieliśmy kontrolę policyjną, ale o tym za moment.

Bo teraz przechodzę do drugiej części tekstu. Już jak wyjeżdżałem, to wielu ze znajomych pisało do mnie rzeczy w stylu „tylko uważaj na tych muzułmanów, he he he”. W sumie się nie dziwię. W Polsce, zwłaszcza w prawicowej części społeczeństwa, często mówi się o imigrantach. W naszych głowach jest więc wyobrażenie przerażonych Szwedów bojących się wyjść na ulicę.

Nie powiem, miałem w głowie myśli dotyczące spacerowania nocą po mieście. Gdzieś z tyłu była ta świadomość tego, że jadę z dziewczyną, może przecież być różnie. Czy w razie czego zapewnię jej bezpieczeństwo? Cholera, nawet kilka dni przed naszym wylotem w mediach podali info o rozróbach w Malmö. No ale nic, lecimy.

To jest miejsce, w którym chcę się z wami podzielić pewnymi danymi. Pochodzą one ze Szwedzkiego Urzędu Imigracyjnego. Ilu imigrantów mają Szwedzi w swoim państwie? 1,5 miliona. Czy to dużo? Tak, ponieważ to aż 15% 10 milionowej populacji kraju. Zanim jednak zaczniemy krzyczeć o muzułmanach, warto zobaczyć, skąd ci ludzie pochodzą.

A na pierwszym miejscu jest… Finlandia. Ponad 156 tysięcy osób. Następnie mamy jednak Syrię (149 tysięcy), Irak (135k) oraz Polskę (89k). Żeby nie bawić się w drobniejsze liczby – 800 tysięcy osób pochodzi z krajów europejskich (niekoniecznie z samej UE).

W 2016 roku przeprowadzono ciekawe badania. Pokazują one nasze wyobrażenia o ilości imigrantów w danym kraju, następnie podając prawdziwą liczbę. To w sumie dobrze pokazuje, że częste poruszanie danego tematu wyolbrzymia trochę pewien problem w naszych głowach – to nie tyczy się oczywiście tylko ilości muzułmanów. Na przykład lewicowe media wmówiły kobietom, że nie mają żadnych praw, więc teraz te zaciekle o nie walczą. Bywa.

Drugie badania również są interesujące. Pokazują, że w wielu krajach im większa liczba muzułmanów, tym bardziej pozytywne nastawienie do nich. Choć to oczywiście również może być kwestia działania tamtejszych mediów i „ocieplania wizerunku”.

No dobra, badania badaniami. A jak czułem się ja? Przede wszystkim w centrum miasta 95% ludzi było białych, potem przeważali raczej Azjaci. Poza tym są też muzułmanie, którzy są lekarzami, prawnikami, chodzą dobrze ubrani i pod żadnym względem nie kojarzą się z terroryzmem.

Ale są dzielnice, w które lepiej się nie zapuszczać. Moja rodzina zawiozła mnie do „arabowa” – czyli Rosengardu (jak ktoś kojarzy Zlatana Ibrahimovicia – on się w nim urodził) autem. Przyznam szczerze, nie chciałbym tam spędzić samemu choćby minuty. Z relacji mojego wujka i cioci – podpalanie aut, gangi, nawet zabójstwa czy wrzucanie granatów do komisariatu (!) to norma. Kilkuminutowy objazd samochodem wystarczył mi, żebym uwierzył im na słowo.

Wspomniałem też o sytuacji z pociągu. W pewnym momencie zatrzymaliśmy się, wyświetlił się też komunikat z prośbą o przygotowanie dowodów/paszportów. Potem do każdego przedziału weszło po dwóch policjantów. Podobno wielu uchodźców próbuje nielegalnie zwiać z Danii do Szwecji, stąd kontrole.

Podsumowując kwestię imigrancką – większość syfu, o którym mówią media w Polsce, dzieje się w arabskich dzielnicach. W centrum można się czuć jak najbardziej bezpiecznie i zachwycać Szwecją, która jest po prostu piękna. Z drugiej strony za nic nie chciałbym mieszkać w pobliżu Rosengardu. Po wizycie daleki jednak jestem od mówienia, że to państwo zostało już przejęte. Absolutnie tak nie jest, chętnie tam kiedyś wrócę.

Teraz czas nawiązać do tytułu. Wielu z nas (w tym ja!) żyje w swego rodzaju bańce informacyjnej. Są media, których nie czytamy, bo z góry wiemy, jak podejdą do tematu. Zastanów się teraz, jak NaTemat mogło opisać Malmö i sprawę imigrantów.

Już?

Dobrze.

Więc teraz przeczytaj ten tekst: Malmö oblężone przez imigrantów. Tysiące w całym kraju składa wnioski o azyl. ”To już jest inna Szwecja” – uważam, że jest on dobrym uzupełnieniem mojego.

Pozdrawiamy z Justyną

Główne zdjęcie tekstu:

CC BY-NC-SA 2.0
author: 1Nine8Four

in
%d bloggers like this: