Polski antysemityzm - faktyczna nienawiść do Żydów czy udany zabieg izraelskiego rządu? - Dox
Pseudopolityk

Polski antysemityzm – faktyczna nienawiść do Żydów czy udany zabieg izraelskiego rządu?

Polski antysemityzm – faktyczna nienawiść do Żydów czy udany zabieg izraelskiego rządu?

Nie ukrywam, że dla mnie to jeden z najtrudniejszych tekstów, jakie przyszło mi podejmować. Opisanie mojego stosunku do Izraela oraz samych Żydów jest trudne i kłopotliwe. W swoim życiu uchodziłem już za antysemitę, choć przecież w moim pokoju wisi flaga z gwiazdą Dawida, której nie zdjąłem nawet po ostatnich wydarzeniach.

Relacje polsko-żydowskie są bardzo delikatne. Całą sytuację potęguje jeszcze duża wrażliwość społeczności na tak zwane antysemickie zachowania. Jest to problematyczne, ponieważ obecnie każda próba dyskusji nad kwestiami żydowskimi może w jednej chwili przysporzyć nam łatkę antysemitów. Ale o tym za chwilę.

Bo najpierw cofniemy się do czasów mojego liceum.

Czyli wcale nie tak odległych, raptem 5-6 lat. To właśnie w tym czasie po raz pierwszy nazwano mnie antysemitą. Nie ukrywam, moje poglądy znacznie różniły się od tych prezentowanych przez moich rówieśników. Nie oznacza to jednak, że nienawidziłem Żydów.

Mnie po prostu nie podobała się narracja, jaką przyjęto w liceum. Bądźmy szczerzy, wielu nastolatków nie ma pojęcia o historii, wielu rzeczy dowiaduje się dopiero w szkole. Kwestia przedstawienia pewnych spraw w tym wieku rzutuje czasem na nasze postrzeganie świata w przyszłości.

„Mendel Gdański” Marii Konopnickiej, „Ludzie bezdomni” Stefana Żeromskiego, „Opowiadania” Tadeusza Borowskiego – liceum pokazywało, że Żydzi musieli przejść przez ogromne cierpienie, mierzyli się z antysemityzmem, często nawet po tragedii Holokaustu ich życie dalej było niezwykle ciężkie. Czy to kłamstwo? Nie, absolutnie nie. Problem leży gdzie indziej.

Uczyliśmy się, że naród żydowski cierpiał. Mówiliśmy o polskim antysemityzmie. Mi brakowało pewnych faktów z drugiej strony. Potrafiliśmy przyznać, że Polacy kolaborowali z Niemcami. Że nasi rodacy wydawali Żydów. Jednak kiedy ja mówiłem, że Żydzi też kolaborowali, robił się problem. Nagle byłem „antysemitą”, który najchętniej powtórzyłby Holokaust.

Osobiście miałem przesyt. Czułem, że brakuje rzetelnego spojrzenia na sprawę. Sugerowałem, żebyśmy zapoznali się z „Przedsiębiorstwem Holokaust” Normana Finkelsteina. Niestety, okazało się, że to byłoby… niewychowawcze?

Co wiemy o Żydach?

Odnoszę wrażenie, że Polaków uczy się jedynie tej dobrej strony społeczności żydowskiej. Mówi się o Holokauście, o tym, że ci ludzie po prostu chcieli normalnie żyć. Nie wiem, może przyjęło się ileś lat temu, że w Polsce mamy problem antysemityzmu, więc ktoś mądry postanowił przedstawiać historię w taki sposób.

Dochodzi jednak do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Uważam, że Polacy nie są negatywnie nastawieni do Żydów. Natomiast jeśli nagle pojawia się atak społeczności żydowskiej na nasz kraj i naszą historię – jesteśmy zszokowani. Ale jak to? Przecież oni mieli być tacy dobrzy. Skąd ta nienawiść do nas?

Wtedy odzywa się w nas naturalna złość. Wkurzamy się, bo mieliśmy kogoś za dobrego ziomka, a tymczasem on okazał się dupkiem. To, że ten ktoś jest akurat Żydem nie ma tu nic do rzeczy. Przecież dobrze wiemy, ile nasz naród wycierpiał podczas II wojny światowej. I teraz mamy się kajać i przepraszać za współudział w Holokauście? Paranoja – myślimy.

Niestety, problem relacji polsko-żydowskich jest bardzo głęboki. Zaraz go sobie przybliżymy.

Czego uczą w Izraelu?

Jak już wspomniałem, szkoła działa tak, że to czego nas nauczą, często zostaje nam w głowach na długie lata. A Izraelczykom mówi się, że są wyjątkowi. Holokaust był dla nich jedynym takim ludobójstwem na świecie. Tak naprawdę cała ich polityka kręci się wokół tragedii, która miała miejsce blisko 100 lat temu.

Profesor Mosze Zimmermann kilka lat temu opowiedział jak wyglądają wycieczki młodych Izraelitów do Polski, a także o tym, jaki stosunek mają tamtejsi nastolatkowie do Polaków:

Niestety, ich stosunek do Polski jest skrajnie negatywny. Uważają ją za kraj, który jest największym cmentarzem żydowskim na świecie. Z tego powodu jest ona „ziemią nieczystą”. Co gorsza, terytorium, na którym podczas II wojny światowej Niemcy wymordowali kilka milionów Żydów, identyfikują z jego mieszkańcami i znajdującym się tu obecnie państwem. W ten sposób Polska i Polacy wyrastają w ich oczach na winnych tego, co się stało, nie mniej niż Niemcy.[1]

Co ciekawe, wizyty Izraelitów do Polski zaczęły się jakoś na kilka lat przed upadkiem PRL-u. Do tego czasu wielu Izraelitów nie uważało nas za naród współwinny Holokaustowi. Innymi słowy wycieczki historyczne sprawiły, że tak naprawdę świadomość prawdy historycznej uległa pogorszeniu. Obłęd? Nie do końca, ponieważ…

Izraelowi jest to na rękę. Dzięki temu jeszcze łatwiej może grać kartą antysemityzmu na arenie międzynarodowej. Zobaczcie, jak zareagowali młodzi ludzie na wieść o nowelizacji ustawy o IPN. Zakładam, że wielu izraelskich nastolatków miało o niej takie samo pojęcie jak nasi nastolatkowie, a więc co najwyżej mierne. Mimo to krzyczeli i protestowali.

Kilka, może nawet kilkanaście lat temu polska ambasada w Izraelu dała ludziom odpowiedzialnym za edukację w państwie specjalne broszury. Zawierały one prawdziwe informacje na temat Holokaustu. Wydarzeń, które rozegrały się w Polsce choć nie za zgodą Polaków. Te informatory miały być rozdawane uczniom, którzy będą odwiedzać nasz kraj. Jak myślicie, czy państwo izraelskie je wykorzystało? No właśnie.

A wiecie, że nie tylko Niemcy wolą termin „naziści”? W Izraelu również jest on wygodny. A to dlatego, że w ten sposób można skategoryzować więcej narodów, które brały udział w zagładzie. Jest to znakomity sposób na wypaczanie umysłów młodych Izraelitów: Tak, nazistami byli Niemcy. Ale wiecie, Polacy czy inni Europejczycy również!

Ponownie zacytuję profesora Zimmermanna, aby zamknąć tę część tekstu. Piotr Zychowicz zapytał, czy postrzeganie Polaków przez Żydów jako „naród sprawców” jest nie fair:

Oczywiście, że jest nie fair. Bo przecież to właśnie Polacy uratowali najwięcej Żydów. Zapewniam, że nie wszyscy w Izraelu o tym zapomnieli. Trudno jednak będzie przełamać to negatywne zjawisko bez podjęcia solidnej pracy edukacyjnej. Polski minister edukacji powinien zawrzeć w tej sprawie jakieś porozumienie ze swoim odpowiednikiem w Izraelu.

Pamiętajmy też o tym, że Żydzi chcą uchodzić za naród najbardziej poszkodowany w skutek II wojny światowej. W dzisiejszych czasach bycie poszkodowanym jest znakomitą kartą przetargową. No więc jak Polacy mówią, że oni też ginęli w obozach, co więcej, Niemcy zrujnowali im państwo, to dla Izraela korzystną sytuacją to nie jest.

Anna Azari a polski antysemityzm

Ambasador Izraela w Polsce Anna Azari powiedziała podczas obchodów Marca ’68, że „ostatnie wydarzenia obudziły w Polakach demony antysemityzmu”. Zastanówmy się jednak – czy Polacy naprawdę nienawidzą Żydów?

W ostatnim czasie różne portale społecznościowe były dosłownie zalane tematem relacji polsko-izraelskich. Wielu Polaków, również moich znajomych, pisało, że antysemitami nie byli, ale teraz już nimi są. Ponieważ Żydzi pokazali, kim są tak naprawdę (pamiętacie? Pisałem o szkolnym przekazie i późniejszym kontakcie z rzeczywistością). Byli jednak i tacy, którzy twierdzili, że obwiniać można państwo Izrael, ale nie jego obywateli.

Jednak w internecie zaczęły pojawiać się również wypowiedzi zwykłych Izraelitów. One również nie były przychylne. Na Polaków spadła krytyka, która… w ogóle mnie nie zdziwiła.

Zobaczcie, od małego wpajano im, że wielu Polaków było złych. Że współpracowali z Hitlerem, wydawali ich potomków na śmierć. Podczas wycieczek do Polski umiejętnie pokazano im jak najgorszy obraz naszego kraju. Zresztą, tu macie 10 minutowy film na ten temat, nie musicie nawet oglądać całego – wystarczy chwila żeby zrozumieć, jak zafałszowany obraz Polski i Polaków im się przedstawia.

Nie mogę osadzić filmu, trzeba sobie kliknąć.

Z ich perspektywy oni naprawdę bronili „prawdy”. Im się autentycznie wydawało, że nasz kraj zamierza się wyprzeć czegoś, co zrobił i jeszcze wpisać to w nowelizację ustawy. Ba, ścigać tych, którzy twierdzą inaczej. Oczywiście oni byli w błędzie, jednak to dlatego, że wcześniej przez wiele lat wmawiano im co innego.

Znaleźli się jednak również Żydzi, którzy tłumaczyli swoim rodakom, jak to wszystko wyglądało naprawdę. Pod nagraniem z tego okropnego filmu znaleźć można sporo komentarzy, które jednak Polaków broniły.

Zapytacie się – a dlaczego ci Żydzi, którzy przetrwali Holokaust nie powiedzą, jak to wyglądało? Otóż niektórzy mówią. Problem jest jednak taki, że w niektórych częściach Polski antysemityzm faktycznie był. II wojna światowa była czasem walki o przetrwanie. Polak często patrzył krzywo na Polaka, a co dopiero na Żyda. Tak więc wielu z tych, którzy trafili do Izraela, mówiło o Polsce źle. I chyba faktycznie takie były ich doświadczenia z naszymi rodakami.

(Nawiasem mówiąc, relacje polsko-żydowskie były więcej niż dobre w czasach Józefa Piłsudskiego – Marszałek był pozytywnie nastawiony do Żydów, no i oczywiście marzyła mu się Rzeczypospolita, w której żyłoby kilka narodów. Od 1935 roku, czyli od momentu jego śmierci, relacje zaczęły się jednak pogarszać)

Świat nie jest czarno-biały. Nasze relacje również nie są. Nie ma czegoś takiego, że jedna strona była krystalicznie dobra, a druga była zła. Co ciekawe, wielu izraelskich historyków przyznaje, że Żydzi wiele Polakom zawdzięczają. Jeżeli czemuś bym oponował, to zdecydowanie temu, co wpaja się Izraelitom od najmłodszych lat. W tym jest problem.

Ponadto uważam, że zwykli Polacy robią więcej dobrego w sprawie dbania o polską historię niż sam rząd. Nie mówię nawet o takich rzeczach:

Chodzi mi o wiele anglojęzycznych komentarzy, które pojawiły się w internecie. O spokojne i klarowne tłumaczenie tego, jak wyglądała II wojna z naszej perspektywy. Sądzę, że to właśnie takie rzeczy dadzą najwięcej.

W tym miejscu chciałbym zacytować kolejnego izraelskiego profesora, Jehuda Bauera:

W Izraelu, podobnie jak w Polsce, panuje wolność prasy i wolność badań naukowych. Historycy się spierają, mają różne poglądy. (…) Trzeba to powiedzieć otwarcie: żadna społeczność, żaden naród nie wyszedł z bagna, jakim była II wojna światowa, całkowicie czysty. W życiu nigdy nie ma tak, że wszyscy przedstawiciele danej społeczności są święci. Dotyczy to także Żydów[2].

Gdy widzę, że jakiś Polak/Polka mówi otwarcie, że jest antysemitą, to… rozumiem go. Uważam, że w stronę Polski ze strony Izraelskiej jest wiele prowokacji. Dlatego też nastroje wśród niektórych są takie a nie inne.

Osobiście staram się jednak spojrzeć na problem inaczej. Dużą winą obarczam izraelski rząd, który celowo i z wielką chęcią szuka przejawów antysemityzmu na świecie. Ponadto w zasadzie indoktrynuje obywateli przeciwko Polsce.

Kiedyś napisałem taki tekst: Zrozumieć politykę – gra na emocjach. Pisałem w nim między innymi o tym, że media i rządy poprzez emocje wywierają na nas największy wpływ. Dlatego najlepiej jest do wielu spraw podchodzić na chłodno, zresztą nie tylko w polityce. Tak też staram się robić w kwestii Izraela. Moje dotychczasowe kontakty ze społecznością żydowską były poprawne. Były to jednak osoby, które poznały nasz kraj taki, jakim jest. Wiedziały o tym, że są u nas różne media. Że jedna telewizja mówi tak, druga zaś inaczej. Wiedzieli o tym, jakie są frakcje polityczne, nurty ideologiczne. Można pokazać materiał, na którym grupka ludzi je tort z waflami w kształcie swasty i krzyczeć o problemie z faszyzmem w kraju. Można również spojrzeć się na ogólny przekrój Polaków by zobaczyć, że w rzeczywistości tego problemu nie ma.

Podobnie jest z Izraelem. Można widzieć tylko ludzi, którzy obrażają Polskę i Polaków. Można jednak dostrzec również tych, którzy w tym wszystkim nas bronili.  

Pod koniec lutego Sprawiedliwi wśród Narodów Świata napisali list, którego ostatni akapit idealnie podsumowuje cały dotychczasowy konflikt:

Nie zgadzamy się na skłócanie Żydów i Polaków. Apelujemy, aby nasze dwa narody połączone blisko 1000-letnią, wspólną historią, budowały w Polsce, Europie, Izraelu i Ameryce przymierze i przyszłość, oparte na przyjaźni, solidarności i prawdzie. My Sprawiedliwi, nosząc w pamięci prawdę o tamtych czasach, prosimy wszystkich o empatię i rozwagę, o wrażliwość przy tworzeniu prawa i odpowiedzialną medialną narrację, o uczciwe i niezależne badania historyczne – gdyż tylko takie służą wyjaśnieniu tego, co wymaga wyjaśnienia – o dialog i serdeczność.

Dokładnie tak. Brońmy wartości, które są dla nas ważne. Pamiętajmy jednak również o tym, że i my mamy swoje przewinienia.

Nawiążę jeszcze na moment do pani Azari, która w moim mniemaniu niepotrzebnie podsyca atmosferę. Nazywanie każdego z miejsca antysemitą szkodzi walce o prawdę. Słowo to tak mocno już spowszechniało, że straciło na swoim znaczeniu. Obecnie można wyjść z założenia, że antysemitą nie jest ten, kto nie lubi Żydów. Jest nim osoba, której to Żydzi nie lubią. A nie o to chyba chodzi, mam rację? Niebawem część historyków będzie bała się opisywania prawdziwych wydarzeń, na przykład kolaboracji Żydów z Sowietami, ponieważ z miejsca będą atakowani. Chociaż… może to właśnie jest wasz cel.

 


 

Tekst powstał również dzięki wsparciu moich Patronów. Serdecznie dziękuję osobom takim jak:

– Jakub Adamczyk

– Woszta Kaszubska

– Mariusz Lis

– Aleksandra Bielak

– Robert Gajewski

Jeśli również chciałbyś mnie wspomóc, zapraszam na mój profil Patronie.

[1] „Rzeczpospolita”, 13 kwietnia 2007.

[2] „Rzeczpospolita”, 13 lutego 2010.

in
%d bloggers like this: