Rekonstrukcja rządu - mistrzowski plan Kaczyńskiego? - Dox
Pseudopolityk

Rekonstrukcja rządu – mistrzowski plan Kaczyńskiego?

Rekonstrukcja rządu – mistrzowski plan Kaczyńskiego?

W końcu doczekaliśmy się rekonstrukcji rządu. W mediach pojawiło się wiele informacji, plotek, hipotez. Swoje przemyślenia zaczęli wrzucać nawet ludzie, którzy na co dzień nie zadają sobie trudu przejrzenia prasówki.

Uaktywniłem się również ja, stwierdzając, że studia nie są jednak tak ważne i coś wypadałoby napisać. Przejrzałem różne artykuły oraz posty, które pojawiły się w Internecie. Doszedłem do wniosku, że chcąc wnieść cokolwiek świeżego do dyskusji, muszę postarać się wybiec w przyszłość.

Zakładam więc foliarski worek na głowę, sprawdzam czy przelewy z Rosji oraz Izraela w dalszym ciągu są aktualne i zabieram się za snucie swojej teorii.

Jeśli ktoś nie jest na bieżąco, spokojnie. Przedstawię wszystko po kolei. Zacznijmy od osób, które zostały zdymisjonowane:

Konstanty Radziwiłł, Jan Szyszko, Antoni Macierewicz, Mariusz Błaszczak, Anna Streżyńska, Witold Waszczykowski, Andrzej Adamczyk, Henryk Kowalczyk – największą sensacją jest oczywiście Macierewicz, ale o nim napiszę później.

Kto wszedł w ich miejsce? Proszę:

Andrzej Adamczyk – minister infrastruktury
Henryk Kowalczyk – minister środowiska
Mariusz Błaszczak – minister obrony narodowej
Jacek Czaputowicz – minister spraw zagranicznych
Joachim Brudziński – minister spraw wewnętrznych i administracji
Jerzy Kwieciński – minister inwestycji i rozwoju
Jadwiga Emilewicz – minister przedsiębiorczości i technologii
Teresa Czerwińska – minister finansów

Można dojść do wniosku, że przewietrzono rząd bardziej, niż się spodziewaliśmy. Pojawia się jednak od razu kilka rzeczy, o których koniecznie trzeba napisać.

Przede wszystkim krótka ławka

Jest to problem, który rzucił mi się w oczy od razu po zwycięstwie Prawa i Sprawiedliwości. Już na początku rządów padały zarzuty o kolesiostwo i mało kompetentne osoby na niektórych stanowiskach.

Niestety, PiS nigdy nie charakteryzował się dużą liczbą posłów, którzy z miejsca mogliby obsadzić najważniejsze stanowiska. Tak naprawdę wiele nominowanych dziś osób nie ma dużego doświadczenia.

Czasem natrafiałem na komentarze, że nie jest to ważne, ponieważ decyzje podejmuje Kaczyński. Bardzo ładnie Was proszę, nigdy nie bierzcie na poważnie takich osób.

To znaczy pewnie, z całą pewnością prezes odzywa się w każdej ważnej kwestii. Takiej, o której dyskutować będzie cały naród. Nie ma jednak opcji, aby jeden człowiek ogarniał każde ministerstwo po kolei.

Każdy wódz potrzebuje dobrych doradców. Nie ma ludzi, którzy znają się na wszystkim. Dlatego też obsadzanie stanowisk osobami, które mogą nie posiadać odpowiednich kompetencji zawsze jest niebezpieczne i niesie ryzyko podjęcia złych decyzji.

Nie jestem natomiast osobą, która będzie krytykować na zapas. Za kilka miesięcy ocenimy, czy zmiany poszły w dobrym kierunku.

Duda i Macierewicz, kto jest ważniejszy dla Kaczyńskiego?

Konflikt Andrzeja Dudy i Antoniego Macierewicza trwał w najlepsze już od dawna. Dziś zwolennicy tego drugiego atakują tego pierwszego za „zdradę narodu”. No bo w końcu nie ma wątpliwości, że prezydent przyczynił się do dymisji byłego już szefa MON.

Jest to decyzja, nad którą Morawiecki oraz Kaczyński z całą pewnością spędzili dużo czasu. Tak naprawdę była to kłótnia dwóch różnych źródeł elektoratów.

Duda jest prezydentem, którego popierają również ludzie wykraczający poza grono sympatyków Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei Macierewicz nie cieszy się dużym poparciem społecznym, ale z drugiej strony jest uwielbiany przez środowisko „rydzykowskie”.

W wakacje wysnułem teorię, wedle której konflikt na linii Duda – Kaczyński miał być sztuczny, od samego początku udawany. Sprawa tyczyła się wtedy sądownictwa. Napisałem, że może stać się tak, że Duda zawetuje ustawy, opozycja zacznie go bardziej szanować jako prezydenta, potem coś tam w tych ustawach się pozmienia tak, aby nie zmieniło się nic, a potem Duda ostatecznie je podpisze. W zasadzie tak właśnie się stało.

Prezydent przestał już być identyfikowany jako marionetka Kaczyńskiego. Jedni powiedzą, że się zbuntował, inni, że od samego początku był niezależny. Fakt jednak jest taki, że przez ostatnie pół roku otrzymywaliśmy następujący przekaz – Duda nie zamierza robić za wszelką cenę tego, co każe mu robić Kaczyński.

Mało osób spodziewało się, że Morawiecki ogłosi dymisję Macierewicza. Zastanówmy się jednak nad tym, czy to jest coś złego.  (przypominam, mam na głowie foliarską czapeczkę, nie traktujcie tego tekstu jako prawdę objawioną)

Zobaczcie, jak za kilka tygodni mogą być postrzegane konkretne osoby:

Andrzej Duda – prezydent, który pokazał, że jest niezależny. Może głosować na niego opozycja, ponieważ nie zawsze robi to, czego oczekiwałaby partia rządząca. Jednak i sympatycy PiS-u mogą na niego głosować, ponieważ ciężko będzie o innego kandydata, który pasowałby im bardziej pod względem poglądów.

Mateusz Morawiecki – gdy wygłaszał swoje przemówienie, zapowiedział, że będzie dążył do tego aby: „rząd Zjednoczonej Prawicy był rządem zjednoczonej Polski, żeby był rządem wszystkich obywateli, był akceptowany i doceniany przez tych, którzy nie głosowali na obóz rządzący” – hej, czy dziś nie zdymisjonowano najbardziej krytykowanych ministrów? Szyszko? Macierewicz? Radziwił? Waszczykowski? Już ich nie ma. Do tego jeszcze kilka osób. Premier pokazał, że faktycznie jest to rząd, który liczy się ze zdaniem obywateli.

Antoni Macierewicz – został zdymisjonowany, ale przecież dalej jest w partii. Tak naprawdę może nawet awansować na stanowisko, które sprawi, że będzie widywany jeszcze częściej. Tak, nawiązuję do tego, że może zostać Marszałkiem Sejmu. Ludzie, którzy dziś są wkurzeni z powodu jego dymisji za kilka tygodni zobaczą, że to dalej aktywny polityk. Zdenerwowanie im przejdzie, do wyborów jeszcze sporo czasu. Jego zwolennicy będą zadowoleni, jego krytycy również, w końcu nie będzie już szefem MON.

Co z tą Polską?

No dobrze, teraz największe gdybanie. Jarosław Kaczyński, człowiek, który to wszystko planuje i rozgrywa.

Powiem Wam, jak ja to widzę. Zaczniemy od tego, co było, potem zastanowimy się nad tym, co może się wydarzyć.

Początki rządów były bardzo gwałtowne. Prawo i Sprawiedliwość zabrało się za media, to musiało wywołać olbrzymie kontrowersje. No i wywołało. Byłem w Warszawie pod Pałacem Prezydenckim podczas protestów. Nawiasem mówiąc to był moment, kiedy zacząłem już regularnie prowadzić fp Dox.

10 grudnia 2017, Pałac Prezydencki, niszowy bloger Dox

W każdym razie mieliśmy walkę o wolne media, mieliśmy Czarny Protest, potem wzięto się za reformowanie Sądu Najwyższego. Do tego dorzućmy Macierewicza, który przez całe wybory schowany był szafie, jednak kiedy z niej wyszedł, wziął się za reformowanie armii. A, jeszcze Szyszko i wycinka puszczy. Było tego trochę.

Mieliśmy więc naprawdę dość emocjonujące dwa lata. Przez ten czas rząd zrobił naprawdę dużo. Ludzie, którzy byli do tego wyznaczeni, już się wszystkim zajęli. Czy odbiło się to na sondażach? Wręcz przeciwnie. Mimo to mam wrażenie, że teraz nadchodzi czas wyciszania wszystkiego.

Nowy premier, który dogada się z Unią, prezydent udobruchany decyzją o dymisji Macierewicza, Macierewicza też się udobrucha dobrą fuchą (więc jego zwolenników też), kontrowersyjni ministrowie zrobili już swoje, więc udobrucha się neutralny elektorat po prostu ich dymisjonując.

Naprawdę obstawiam, że do najbliższych wyborów PiS będzie się starało łagodzić jak najwięcej napięć. Czy partia jest do tego zmuszona? Wydaje mi się, że nie. Jednak być może Kaczyński po prostu woli dmuchać na zimne i pokazać ludziom, że opozycja nie ma się po co jednoczyć, bo przecież rząd jest cacy.

No bo kurcze. Daliśmy Wam 500+ jak obiecaliśmy? No daliśmy. Polska jest suwerenna i nie daje sobie w kaszę dmuchać unijnym politykom? No nie daje, ale jak coś, zaraz Mati tam pojedzie, wszystko pozałatwia i będzie gites. Nie podobali się Wam ministrowie? Jasne, nam też, wyłapaliśmy błąd, już są inni. Ale wiecie, trzeba im dać trochę czasu, no nie?

Ta rekonstrukcja to może być idealne posunięcie. Do wyborów daleko, pamięć ludzka krótka (wyborcy zwłaszcza). Opozycja straciła argument w postaci kontrowersyjnych ministrów, bo ich po prostu już nie ma. PiS już uporządkowało sobie najważniejsze sprawy (media, reforma edukacji, reforma sądownictwa, sprawę z Unią też się ogarnie). Teraz tylko pilnować żeby prezydent za bardzo się nie oddalił i kolejne wybory w garści.

Tyle ode mnie. Podsumowując, z perspektywy Kaczyńskiego nie jest aż tak ważne, czy nowi ministrowie są kompetentni. Mają po prostu nie narozrabiać i nie dać pożywki opozycji. Prezes wie, że jak na jedną kadencję, rząd zrobił już naprawdę dużo zmian. Teraz więc uspokoi neutralnych wyborców, uśpi elektorat opozycji. Wygra sobie drugą kadencję a potem… A potem może znów czekają nas gwałtowne zmiany?

in
%d bloggers like this: