Tylko słabi widzą w drugim człowieku konkurencję - Dox
Pseudopisarz

Tylko słabi widzą w drugim człowieku konkurencję

Tylko słabi widzą w drugim człowieku konkurencję

Aż nie wierzę, że muszę pisać tekst o czymś takim. Okazuje się jednak, że po prostu trzeba.

W życiu trafisz na różnych ludzi

Kilka dni temu dziewczyna opowiedziała mi historię, która wydarzyła się u niej na uczelni. Wraz z całym rokiem mają wspólnego maila. To tam wykładowcy przesyłają im wszystkie istotne informacje. Zagadnienia, notatki do opanowania, wiecie, same istotne rzeczy.

Okazało się, że są na studiach osoby, które w drugiej osobie widzą jedynie konkurenta. Nie kolegę czy koleżankę, z którym wspólnie chodzą na zajęcia. Otóż nie! To jest rywal, wróg, którego trzeba wyeliminować. No bo jeszcze okaże się, że jest lepszy niż ja i co wtedy?

No więc co zrobić, gdy istnieje ryzyko, że ktoś jest uzyska lepszy wynik od nas? Otóż trzeba zniżyć się do poziomu oszustwa. W tym przypadku wejść na mail jako pierwszy, zrzucić sobie notatki na egzamin, następnie wykasować wiadomość, żeby nikt inny nie dał rady się nauczyć.

Osobiście nigdy nie spotkałem się z czymś takim. Moja kochana rodzicielka uświadomiła mi, że jest to powszechna praktyka, tacy ludzie po prostu są. Do tej pory myślałem, że tekst: „jesteś moją konkurencją na rynku pracy” zarezerwowany był wyłącznie dla studentów prawa. Naiwny, głupiutki ja.

Jak dla mnie tacy ludzie mają po prostu zaniżone poczucie własnej wartości. W jakiś sposób zaburzone relacje międzyludzkie. To musi być bardzo przykre uczucie – wstawać codziennie rano ze świadomością, że jesteś gównem.

Jednak tacy ludzie egzystują. Są wśród nas. W mojej drugiej pracy mieliśmy jednego „uczynnego” pracownika. Szefowi był gotów donieść o każdej pierdole. Ktoś przedłużył sobie przerwę o minutę? Donosił. Ktoś wyjął telefon, gdy w pracy nie było totalnie niczego do roboty? Donosił. Wszystko po to, żeby jak najbardziej obniżyć innym szansę na zostanie pracownikiem miesiąca. Ciekawostka, wkurwiło to samego szefa, który przeniósł gościa do innego działu.

Kochać wszystkich, nikogo nie oszczędzać

Uważam, że studia to może być naprawdę piękny czas. Kilka lat, w ciągu których da się poznać wspaniałych ludzi. Moment, gdy otwierają się zupełnie nowe możliwości.

Swój licencjat spędziłem w Toruniu. Z wieloma osobami regularnie wymieniam wiadomości, czasem do siebie dzwonimy. Pamiętam czas, gdy zaczynałem pracować dla portalu, w którym jestem do tej pory. Każdy z tych ludzi się cieszył, autentycznie widziałem, że są zadowoleni z tego, że coś mi w życiu wyszło. Nie było w nich zawiści, zazdrości. Była szczera radość z tego, że kumpel sobie radzi.

Myślę jednak, że stało się tak z jednego powodu. Każdy z nich wiedział, że jest dobry. Dox ma fajną robotę? Super, mnie też stać na zrobienie czegoś dobrego w życiu. Mieli wysoką samoocenę, to sprawiło, że potrafili cieszyć się z sukcesów innych bez zawiści.

Wiem, że wielu moich Czytelników też jest na studiach. Może część z Was dopiero je zaczęła. Słuchajcie, w końcu macie wokół siebie ludzi, którzy w większym lub mniejszym stopniu podzielają Wasze zainteresowania. Razem możecie zrobić coś naprawdę wartościowego. Możecie się wspierać, rozwijać, nawzajem motywować. Gdy komuś coś wyjdzie – pomyślcie – super, teraz kolej na mnie. Już wiem, że to jest możliwe.

Swoją drogą, pisząc ten tekst po raz kolejny zrobiło mi się cieplej na sercu myśląc o ludziach, których miałem przyjemność spotkać i lepiej poznać. Wam też życzę takich znajomości. Szczerych i prowadzących do lepszego realizowania samych siebie.

in
%d bloggers like this: